Po tym wszystkim, co zaszło między Konan a Itachim w Toi Toi'u, pierwsza nie chce drugiego widzieć. Nie będę już wspominała, co zaszło, bo nasz Sasuke opowiedział to krótko i zwięźle. Kupka przyjaciół zbiegała z górki wrzeszcząc na cały głos (to miało dotyczyć Itachiego)
- GEEEEEEEEJ!!!
Poczerwieniała ze złości Konan wyszła z Toi Toi'a, zakładając spódnicę z powrotem. W mini-kiblu zamknęła Itachiego* (czytaj : wku*wiła się i trzasnęła drzwiczkami tak, że Itachi dostał plaskacza), przywołała skrzydła z papieru toaletowego (!!!) i poleciała do chaty. Wychodząc z Toi Toi'a Itachi wyglądał jak roztrzaskany pomidor. Poza tym kurczowo trzymał się za nos. Wszyscy sie na niego patrzyli.
- Sasuke... to co między mną, a Konan zaszło...
Sasuke zrobił mniej więcej taką minę:
- Dobra, dobra, możesz mi nie wierzyć, ale...
- To był przelotny romans?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz