http://www.youtube.com/watch?v=xrqCjzdq6_U&autoplej=1&kolorek=3169d8&lup=1&typek=3

sobota, 25 stycznia 2014

Od Kiby

Po wczorajszym przedstawieniu spałem głęboko.  Obudził mnie ciepły jęzor Akamaru.
- C-co się dzieje? - spytałem nieprzytomny
- Woof. (Obudź się.)
- Aka-ma-ru..  - ziewnąłem - to nie czas na głaskanie. Daj mi spać.
- A właśnie, że czas do szkoły! - krzyknęła siostra Hana. - Ja muszę się streszczać, bo za pół godziny mam pierwszych zwierzęcych pacjentów.
 -A Tsume i Kuromaru? - nigdy nie mówiłem do matki per: "mamo" - Już wyszli?
- Tak. Kazała ci się grubiej ubrać, bo dziś jest chłodnawo.
Trzej bracia Haimaru (link do większej ilości inf.:http://pl.naruto.wikia.com/wiki/Trzej_Bracia_Haimaru) Obsiedli mnie, skomląc i odpychając Akamaru.
- Wstawaj!
Dobiegł mnie dźwięk cichego przeklnięcia i swąd spalonego garnka.
- Znowu próbujesz gotować?
Spojrzała na mnie z wyrzutem. Wywlokłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Bracia Haimaru bawili się razem z Akamaru. Po codziennej toalecie ubrałem się jako tako i wziąłem się za robienie śniadania.
- Przecież bym ci zrobiła.
(Woof Woof Woof)
- Otrułbym się.
Zrobiłem sobie steki. Jeden rzuciłem Akamaru. W okamgnieniu byłem pod szkołą. Lee, Gaara i Naruciak też tam byli.
- Cześć, chłopaki! Pamiętacie, że dziś jest wolne i nie mamy lekcji?
- TAAK! - zakrzyknęli
- Dobra, chodźmy do chaty Ino, ma tam super sprzęt do grania. - burknął Gaara.
- A Sakurka jest? - zapytał Lee.
- Tak. Ona jest zabujana w Sasuke, nie masz u niej szans. - przypomniałem.  - Idziemy!



czwartek, 16 stycznia 2014

Taki post łamany bez narratorstwa nikogo =) + kawaii Naruciak

Po  tym wszystkim, co zaszło między Konan a Itachim w Toi Toi'u, pierwsza nie chce drugiego widzieć.  Nie będę już wspominała, co zaszło, bo nasz Sasuke opowiedział to krótko i zwięźle. Kupka przyjaciół zbiegała z górki wrzeszcząc na cały głos  (to miało dotyczyć Itachiego) 
-  GEEEEEEEEJ!!!
Poczerwieniała ze złości Konan wyszła z Toi Toi'a, zakładając spódnicę z powrotem. W mini-kiblu zamknęła Itachiego* (czytaj : wku*wiła się i trzasnęła drzwiczkami tak, że Itachi dostał plaskacza), przywołała skrzydła z papieru toaletowego (!!!) i poleciała do chaty. Wychodząc z Toi Toi'a Itachi wyglądał jak roztrzaskany pomidor. Poza tym kurczowo trzymał się za nos.  Wszyscy sie na niego patrzyli. 
- Sasuke... to co między mną, a Konan zaszło...
Sasuke zrobił mniej więcej taką minę:












- Dobra, dobra, możesz mi nie wierzyć, ale...
- To był przelotny romans?

sobota, 11 stycznia 2014

Od Sakury

Właśnie siadałam na trawie, gdy Sasuke poleciał do mnie cały zarumieniony.
- Cz-cześć. Mogę przysiąść? - wyjąkał.- Ch-chyba nie jest zajęte?
- Nie, Sasuke, póki co nie.
Odwrócił głowę. Kurczowo trzymał jasnoróżowy lampion.
- Ładne k-kimono masz, Sakurko...
- Ty też.
- E, Sasuke! Tu jesteś! - zawołał biegnący z oddali Kiba w ciemnobrązowym kimonie. - Cały czas cię szukam. Hinata zaprasza na onigiri* pod Wielką Wiśnią!
Ale ten Sasio uroczy... A jak się rumieni gdy na niego patrzę... Rozkoszne!!! Dlaczego nie powiem mu tego co czuję? Odpowiedź jest prostsza od drutu telegraficznego. Kobieta nie wyznaje tego pierwsza. Ot, cały problem z głowy. Wiem, ze się we mnie zabujał.
- Piekłeś raka? Jesteś cały czerwony. - zauważył (jak zwykle spostrzegawczy) Kiba. - Nie mów! Ty...
-CICHO! - Sasuke z szybkością błyskawicy zatkał mu usta - Piekłem raki! Ta-ak! Na śniadanie!
Chciało mi się śmiać. Mały Sasio ukrywa zadurzonko. 
- Chodźmy, zanim wszystko zjedzą.
Wstał. Sasuke nawet nie uszedł paru kroków, a od razu musiał sie poślizgnąć na pomarańczowej żabie.
- Aaa!!! Głupia żaba!!!
Sasio zaczął staczać się z górki.
- No, Sasuke, mistrz elokwencji i zgrabności... - drwił Kiba - świetny ninja... - ciągnął dalej - umie się skradać niezauważenie...
- Dość! Chodźmy na dół.
Naruciak i reszta czekali na dole. Przepuścili toczącego się Sasuke. Wleciał w stół. Wszyscy łapali onigiri w powietrzu. Po chwili Sauke miał na głowie ryżowo - glonowy keks.
- Akurat twoja porcja! - śmiał się Naruto - gratulacje!
- To ty przywołałeś tę żabę? Gratulacje za pomysłowość!- Kiba chciał przybić piąteczkę Naruto, ale ten skutecznie się uchylił.
- He he! Kiba? Upiłeś się sake**? - drwił Naruciak.
To co Sasio je to jest onigiri
A sake to wino ryżowe
:3
- Grr...
- A masz!
Dałam szybkiego plaskacza Naruto. Obrażony pocierał policzek.
- E... Sakurka - chan, dlaczego mi to robisz?
- Nawyk. Od pierwszego twojego wygłupu.
Sasuke. Zaczęłam zdejmować mu ryż z kruczoczarnej czupryny. Otrząsnął się.
- Nie potrzeba mi tego. Pójdę do łazienek publicznych.  
Popatrzyłam na niego krzywo. Bez przesady, on na pewno się nie obmyje w obskurnym małym Toi Toi ' u z umywalką.
Hinata patrzyła zrezygnowana na papkę składającą się z ryżu i  płatów wodorostów.

piątek, 3 stycznia 2014

Od Kiby

Siedzieliśmy u Itachiego, gdy nagle on zamknął się w swoim pokoju z Sasiem. Grr...  Marnuję tu czas, siedząc przed telewizorem, zamiast się spotkać z Yugito.  Byłem u fryzjera i nie wiem już nawet, czy dobrze wyglądam, bo mi nikt nie chce powiedzieć... Kurde... O czym ja myślę!? O dziewczynie, w której się zadurzyłem. Mama by była przeszczęśliwa! Chłopak wychowywany z rodziną z psami, zakochuje się w dziewczynie z kocimi uszami i ogonem! A co do szkoły, to... NUDA!!! Jakieś przedmioty nieprzydające się w życiu, zaimki, algorytmy, bryły, pierwiastki... PO CO TO!? Plusem jest to, że nie muszę  z nikim siedzieć w ławce. Są pojedyncze. Postarałem się mieć do'' hanami- przjcie polegajce na podziwiamniu kwiatw winibry widok na Yugito. Ma takie piękne oczy... Akamaru zapiszczał.
Wstałem.
- Wychodzę. Mam ważne spotkanie. Skoro ten, co tu nas sprosił, nie raczy się pokazać, trudno. Życzę wam miłej randki z programem przyrodniczym.
Wszystkich zatkało. Uświadomili sobie chyba, że ta sytuacja jest po prostu nie do przyjęcia. Tak samo jak ślub bez młodej pary.
Hinata wytężyła wzrok. Czekałem na coś zboczonego.
- Itachi... On... Odrabia za Sasuke angielski! - wydyszała (Byakugan bardzo męczy) - i  gra w minercrafta.
- Wow, ale zajęcie na weekend. - spuentował Naruto. - Chodźmy stąd.
- Do widzenia i miłego dnia, państwo Uchicha! - pożegnała się Sakurka - i dziękujemy za obiad!
Poszliśmy do poleconego przez Naruto salonu gier, skąd sprytnie się wymknąłem. 16.30. Muszę się pośpieszyć. Za 10 minut mam być na hanami* razem z Yugito. Kurde. Gdzie ja schowałem te czekoladki!? przetrząsałem cały swój pokój w poszukiwaniu prezentu dla kocicy. Akamaru niuchał po kątach.
- Kibuś...
Młodsza siostra. Zawsze tak robiła, gdy coś zepsuła lub zbroiła.
- Gdzie są czekoladki.
Rękoma zasłaniała coś. Czekoladowa plama na sukience. Pudel kulił się za nią.
- Masz jedną sekundę, aby się stąd wynieść, albo cię uduszę gołymi rękoma.
Pobiegła wraz ze swoim pudlem Akim do kuchni. Najlepiej. niech obżera się słodkościami, a później płacze od rozwolnienia. Kimono!? Gdzie moje kimono!? Na hanami się idzie w kimonach!!! Lecę do matki, aby mnie ubrała w brązowe kimono. Zapinam (tak, tak) czerwoną obróżkę na wyjątkowe okazje. Akamaru też dostaje podobną.

*********************************************************************************
Hanami - tradycyjne japońskie przyjęcie polegające na podziwianiu kwiatów wiśni.