http://www.youtube.com/watch?v=xrqCjzdq6_U&autoplej=1&kolorek=3169d8&lup=1&typek=3

sobota, 11 stycznia 2014

Od Sakury

Właśnie siadałam na trawie, gdy Sasuke poleciał do mnie cały zarumieniony.
- Cz-cześć. Mogę przysiąść? - wyjąkał.- Ch-chyba nie jest zajęte?
- Nie, Sasuke, póki co nie.
Odwrócił głowę. Kurczowo trzymał jasnoróżowy lampion.
- Ładne k-kimono masz, Sakurko...
- Ty też.
- E, Sasuke! Tu jesteś! - zawołał biegnący z oddali Kiba w ciemnobrązowym kimonie. - Cały czas cię szukam. Hinata zaprasza na onigiri* pod Wielką Wiśnią!
Ale ten Sasio uroczy... A jak się rumieni gdy na niego patrzę... Rozkoszne!!! Dlaczego nie powiem mu tego co czuję? Odpowiedź jest prostsza od drutu telegraficznego. Kobieta nie wyznaje tego pierwsza. Ot, cały problem z głowy. Wiem, ze się we mnie zabujał.
- Piekłeś raka? Jesteś cały czerwony. - zauważył (jak zwykle spostrzegawczy) Kiba. - Nie mów! Ty...
-CICHO! - Sasuke z szybkością błyskawicy zatkał mu usta - Piekłem raki! Ta-ak! Na śniadanie!
Chciało mi się śmiać. Mały Sasio ukrywa zadurzonko. 
- Chodźmy, zanim wszystko zjedzą.
Wstał. Sasuke nawet nie uszedł paru kroków, a od razu musiał sie poślizgnąć na pomarańczowej żabie.
- Aaa!!! Głupia żaba!!!
Sasio zaczął staczać się z górki.
- No, Sasuke, mistrz elokwencji i zgrabności... - drwił Kiba - świetny ninja... - ciągnął dalej - umie się skradać niezauważenie...
- Dość! Chodźmy na dół.
Naruciak i reszta czekali na dole. Przepuścili toczącego się Sasuke. Wleciał w stół. Wszyscy łapali onigiri w powietrzu. Po chwili Sauke miał na głowie ryżowo - glonowy keks.
- Akurat twoja porcja! - śmiał się Naruto - gratulacje!
- To ty przywołałeś tę żabę? Gratulacje za pomysłowość!- Kiba chciał przybić piąteczkę Naruto, ale ten skutecznie się uchylił.
- He he! Kiba? Upiłeś się sake**? - drwił Naruciak.
To co Sasio je to jest onigiri
A sake to wino ryżowe
:3
- Grr...
- A masz!
Dałam szybkiego plaskacza Naruto. Obrażony pocierał policzek.
- E... Sakurka - chan, dlaczego mi to robisz?
- Nawyk. Od pierwszego twojego wygłupu.
Sasuke. Zaczęłam zdejmować mu ryż z kruczoczarnej czupryny. Otrząsnął się.
- Nie potrzeba mi tego. Pójdę do łazienek publicznych.  
Popatrzyłam na niego krzywo. Bez przesady, on na pewno się nie obmyje w obskurnym małym Toi Toi ' u z umywalką.
Hinata patrzyła zrezygnowana na papkę składającą się z ryżu i  płatów wodorostów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz