http://www.youtube.com/watch?v=xrqCjzdq6_U&autoplej=1&kolorek=3169d8&lup=1&typek=3

piątek, 6 grudnia 2013

Od Czarnego Zetsu

Ciśnienie skakało we mnie jak oszalałe.
-MURZYN!MURZYN!
-JA CI DAM MURZYNA!!!!!!!!!!!
Rzuciłem się na chłopaka, który mnie przezwał. żaden nauczyciel nie ingerował. Na całym ciele wyrosły mi kolce, przebijając ubranie. Moje ręce bardziej przypominały bardziej jeżozwierze, niż część ciała. Przykułem go do ściany. Chciałem chwycić go za gardło, ale coś mnie powstrzymało. Odwróciłem się, w płonącym gniewie. To był mój brat.
- Czarny Bracie, uspokój się. Wiesz, że to tylko docinki, a twoja wybuchowość...
- Mogę i ciebie pocharatać! 
Białemu Zestu wyrosła natychmiast połowa kołnierza rosiczki, przekleństwa naszej rodziny. Kołnierz, choć w połowie, skutecznie odparł atak. Kolce na mojej ręce znikły, "tarcza" mego brata także. Jednak cały czas trzymałem tego idiotę, który naruszył moją godność.
- Jak mnie nazwałeś!? Powtórz!
Nie mógł wydusić z siebie ani słowa. Wszyscy na korytarzu zamarli.
- Gadać, co on powiedział inaczej za chwilę skończy pięć metrów pod ziemią!
- Nazwał cię Murzynem.
To powiedziała Konan, obserwując całe zdarzenie. Małe papierki powoli zaczęły wsiąkać w skórę chłopaka, którego bym udusił. Rany na jego ciele szybko się zasklepiały. Puściłem go. Uciekł, przestraszony. Konan i mój brat patrzyli na mnie z wyrzutem.
- Dlaczego go chciałeś zabić? Przecież to było zwykłe przezwisko.
- A co byś powiedziała, jakbym cię nazwał papierem toaletowym!?
- Nie byłabym zadowolona, ale tez bym nikogo nie skrzywdziła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz